Komora BINDER, zanim zacznie testować, sama zostaje przetestowana

Marzec 2018 Skrupulatna kontrola

Gdzieniegdzie czuć tu opary i swąd dymu: serdecznie witamy w dziale doświadczalnym!

 

Za wysoce innowacyjnymi komorami do symulacji warunków środowiskowych BINDER kryją się bystre umysły. Dbają o to, by urządzenia były wyposażone w nowatorskie funkcje. Kreatywne mózgi pracują dla BINDER w tzw. dziale badawczo-rozwojowym (R&D), którym kieruje Jochen Bollaender. Podczas gdy tu siedzi się przeważnie przy komputerze i biurku, w dziale doświadczalnym – należącym skądinąd do R&D – z tego i owego urządzenia czasem ulatnia się dym.

 

O to, by działo się tak rzadziej niż częściej, dba szef Volker Schilling i jego sześcioosobowy zespół. Łebska drużyna w określonym czasie skrupulatnie testuje, optymalizuje i waliduje nawet 35 urządzeń jednocześnie. Tym samym na jednego pracownika BINDER przypada w uśrednieniu monitorowanie pięciu urządzeń jednocześnie. Do walidacji produktów służą także dwie komory klimatyzacyjne, w których można zwiększyć bądź zmniejszyć temperaturę otoczenia.

 

„Nie wszystkie laboratoria są zawsze odpowiednio klimatyzowane, zatem sprawdzamy, czy komory BINDER zachowują swą efektywność opisaną w specyfikacji również w warunkach odbiegających od optymalnych”, wyjaśnia Schilling, pracujący dla BINDER już od 19 lat. Pochodzący z Saary inżynier przez wszystkie te lata obserwował rozwój przedsiębiorstwa z Tuttlingen. Pamięta jeszcze skromne początki w pomieszczeniach przy Bergstraße. Dlatego doskonale zdaje sobie sprawę, co jest istotne, kwitując to jednym zdaniem: „Chcemy tworzyć najlepsze produkty.” To wymaga czasu. Przykładowo walidacja produktu trwa nawet 60 dni.

 

W cenie jest tu doświadczenie z zakresu mechatroniki i techniki, ale także młodzież ucząca się zawodu i studiująca może liczyć na szansę w dziale doświadczalnym. „Praca dostarcza wielu emocji, nie ma tu miejsca na rutynę, jest za to sporo wyzwań”, uważa Schilling, po którym widać, że wykonuje swój zawód z pasją.